czwartek, 15 kwietnia 2010

ska'n'ska


Tym razem bujanie na blogu zapewnia szwedzka załoga Ska'n'Ska ze swoim debiutanckim przedsięwzięciem "Gunshot Fanfare".
Coś jest ciekawego w tym 9 osobowym kolektywie , co nie pozwala przejść obojętnie obok ich muzyki... a mianowicie mieszanka gatunku ska z muzyką latynoską i bałkańską.
Chłopaki kapitalnie wpasowali motywy "muzyki Bregovica", rytmikę, sekcję dętą , do standardowego nurtu znanego z Jamajki.
Płyta zaczyna się tak jakbym słuchał wstępu do krążka Manu Chao , lecz z biegiem rozkręca się i tworzy wybuchowo pozytywną mieszankę, która wysadza energią.
Gorąco polecam!

smacznego! ;)

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Hindi Zahra


No i po raz kolejny zakochałem się bez pamięci... tym razem "ofiarą" mojej platonicznej miłości okazał się album marokańskiej (z pochodzenia) wokalistki Hindi Zahry.
Krążek "Handmade" stał się dla mnie odkryciem kolejnej muzycznej perełki... nagrania owej artystki, jej naturalność, lekkie poczucie melodii, pewna niewymuszona łatwość wydobywania dźwięków stanowi o tym, że zadłużyłem się w tym po uszy.
Od strony muzycznej to niejaki misz-masz oscylujący pomiędzy dyskretnym gitarowym bluesowym brzmieniem, z niewielką (aczkolwiek odczuwalną) domieszką smooth jazzu, miejscami poetycki, miejscami prześmiewczy, choć z pewnością nie pozbawiony subtelnego uroku i pewnej uroczej "wstydliwości".
Ze swojej strony gorąco polecam!

smacznego! :)

czwartek, 1 kwietnia 2010

polarne zorze...


Oto przed Państwem debiutancki projekt amerykańskiej załogi The Northern Lights pod tytułem : "Journey Through Your Mind's Eye".
Chłopaki postanowili połączyć swoja fascynację kulturą hip hopową z miękkimi, subtelnymi dźwiękami ambientu... Podkłady muzyczne są "żywe" , zgrywane jako pojedyńcze ścieżki i łączone ze sobą - dlatego też krążek mimo, że dźwiękowo nowoczesny, nie jest tylko dziełem programów do tworzenia muzyki na pececie. Obok nawijacza Jahizziego na płycie kapitalnie wpasowuje się głos młodej pani Riki Lavi - nadając niewątpliwie jeszcze bardziej spokojnego charakteru nagrywkom.
Ta płyta jest dla mnie jak eter... usypia na miejscu, choć nie pozostawia za sobą koszmarnych snów, a wręcz przeciwnie - daje oczekiwane odczucie relaksu i błogiego spokoju.
Dla fanów takich dźwięków jak Emancipator, Sugar Ros - krążek może okazać się ciekawym dodatkiem do kolekcji :)
Polecam gorąco i życzę jak zawsze...

smacznego! :)

czwartek, 25 marca 2010

koncentracja dźwięku


Grupa Samadhi - jest stosunkowo młodym projektem powstałym w skutek połączenia kilku "muzycznych głów" z różnych środowisk muzycznych.
Na płycie "Mondovojago" przeważają bujające rytmy reggae , zmyślnie zmieszane z wpływami muzyki ska, punk, czy też muzyką irlandzką...
Krążek przypadł mi do gustu z uwagi na swoją nieszablonowość i dość zaskakujące muzyczne rozwiązania, które nie pozwalają zawiesić się tylko na jednym stylu czy gatunku. Stąd też można czasami odnieść wrażenie że kapela Samadhi i ich "dziecko muzyczne" to jakaś przedziwna hybryda i kogel mogel - z którego jednak wynika jakaś ciekawa spójność, która nie daje wrażenia znużenia i monotonności. Polecam na śniadanie i życzę...

smacznego! :)

płyta legal i free do pobrania z serwisu Jamendo.

poniedziałek, 15 marca 2010

pride of the underdog


Deeder Zaman - to właśnie temu muzykowi, wokaliście chcę poświęcić chwilę i oddać w Wasze "ręce" jego dzieło pod tytułem: "Minority Large".
Jeśli ktokolwiek , kiedykolwiek zetknął się z międzynarodowym kolektywem Asian Dub Foundation doskonale wie, że ciężko jest przejść obok ich twórczości obojętnie - a to choćby za sprawą niesamowicie różnobarwnych utworów, czy też siły przekazu którą zaczarowują od wielu lat publikę.
Deeder Zaman był filarem Asian Dub Foundation , jego pomysłodawcą i głównym wokalistą... tym razem po odejściu z grupy pojawia się na solowej płycie z iście energetycznymi/różnokulturowymi utworami o mocno kolczastych tekstach, które mogą co poniektórych pokłóć w uszy.
Projekt nie odbiega specjalnie od konwencji muzycznych ADF i jest niejako kontynuacją zaczętego dzieła. Czego można się spodziewać na płycie? z pewnością dźwięki jungle, dub, reggae, rap dominują - brak (jak w przypadku ADF) większych odbić w stronę orientalną - choć raz po raz można by i doszukać się smaczka czegoś zza granic Uralu.
Krążek bez wątpienia utrzymany w klimacie łamanych bitów i elektronicznych wariacji, które w tym wypadku kapitalnie zazembiają się z ragga.
Nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić płytę -fanów Asian D F raczej nie muszę zachęcać, a wszystkim którzy pierwszy raz spotykają się z tego typu twórczością życzę wytrwałości i...


smacznego! ;)