
No i po raz kolejny zakochałem się bez pamięci... tym razem "ofiarą" mojej platonicznej miłości okazał się album marokańskiej (z pochodzenia) wokalistki Hindi Zahry.
Krążek "Handmade" stał się dla mnie odkryciem kolejnej muzycznej perełki... nagrania owej artystki, jej naturalność, lekkie poczucie melodii, pewna niewymuszona łatwość wydobywania dźwięków stanowi o tym, że zadłużyłem się w tym po uszy.
Od strony muzycznej to niejaki misz-masz oscylujący pomiędzy dyskretnym gitarowym bluesowym brzmieniem, z niewielką (aczkolwiek odczuwalną) domieszką smooth jazzu, miejscami poetycki, miejscami prześmiewczy, choć z pewnością nie pozbawiony subtelnego uroku i pewnej uroczej "wstydliwości".
Ze swojej strony gorąco polecam!
smacznego! :)
Świetna płyta!
OdpowiedzUsuń na zawsze